Poniższa skrócona historia parafii Św. Stanisława Kostki  dotyczy okresu po zakupie wcześniej istniejącego budynku kościoła przez Eugene'a O'Keefa w roku 1911.  Według  informacji  wyrytej  w   kamieniu  węgielnym,  wbudowanym  w  północno-wschodnim  narożniku  kościoła,  oryginalnie budynek  główny  i  sala  parafialna  wybudowane  zostały  w  roku  1879  jako "West Presbyterian Church".   Historia naszej parafii rozpoczyna się od dnia  zakupu, przebudowy i oddaniu kościoła w ręce polskiej społeczności w Toronto.

Jest to ogólny zarys wydarzeń w parafii, będących odzwierciedleniem sytuacji w Kanadzie i  na  świecie, ukazujący  jedność  parafian,  która  pozwoliła  na przetrwanie burz dziejowych,  jak  pierwszą  i  drugą  wojnę  światową. 

Piewsze Pięćdziesiąt Lat  

Tablica

W przedsionku kościoła Św. Stanisława Kostki znajduje się tablica z napisem:

"Kościół ten, poświęcony św. Stanisławowi Kostce, a poprzednio znany jako Western Presbyterian Church, został nabyty i  przerobiony dla  użytku Polaków w Toronto w dniu 15 kwietnia, 1911 roku, przez Prywatnego Szambelana Jego świątobliwości, Papieża Piusa X, Eugeniusza 0'Keefe i jego córkę Helenę McLean French. Akt ten, wypływający z wiary i miłości, zachowają Polacy  we wdzięcznej  pamięci".

 

 

 

 

Pierwszy Proboszcz 

Ks. Józef Hinzman był pierwszym proboszczem nowej parafii.  Europejczyk z  urodzenia, Amerykanin z wykształcenia, był niestrudzony w służbie dla swoich parafian. Wobec ciężkiego  położenia  gospodarczego, poprzedzającego pierwszą wojnę światową, pomagał swoim parafianom w każdy  możliwy sposób. Karmił głodnych, wynajdywał pracę dla bezrobotnych, dodawał  otuchy zniechęconym. W czasie wojny jeszcze bardziej zacieśnił więzy przyjaźni ze swoimi ludźmi. Zorganizował  doraźną pomoc i pracę Czerwonego Krzyża. Kiedy Armia Polska organizowała się w Niagara-on-the-Lake, sala parafialna i plebania stały się schronieniem dla ochotników napływających do Toronto ze wszystkich ston Kanady i Stanów Zjednoczonych. Ks. Hinzman był proboszczem do lipca 1919 roku, kiedy go zastąpił chwilowo ks. Charles Barron, a następnie, w sierpniu tegoż roku, ks. L. N. Blum. Ten ostatni był proboszczem do maja 1921 r.

 

Kapłan - Patriota

W połowie czerwca 1921 r. przybył do parafii ten, który w swej przebogatej naturze łaczył wiele przeciwstawnych elementów. Był  kapłanem - patriotą, profesorem historii, humanistą i lingwistą.  Mowa tu o Ks. Janie J. Dekowskim. Urodzony w Polsce, wykształcony w Stanach Zjednoczonych, wstąpił do Zgromadzenia Św. Ducha. Po roku 1917 wstąpił do Armii Polskej jako kapelan. W Armii Gen. Hallera ks. Pułkownik Dekowski odznaczył się wielkimi zaletami serca i umysłu. Kochali go oficerowie i żołnierze, a jego heroiczne czyny zyskały mu największe polskie odznaczenie: Virtuti Militari, oraz francuski Croix de Guerre. Ks. Dekowski przybył do św Stanisława w glorii bohatera wojennego i wybitnego syna niepodległej Polski. Noszący się po wojskowemu, był zarazem uosobieniem dobroci, uprzejmości i szlachetności. Energia jego kapłańskiego serca zalazła tysięczne ujścia  w dobrych uczynkach dla parafian.

Depresja

Przyszły czasy wielkiego kryzysu. Każdy rok przynosił nowe trudności i zmartwienia. Bezrobotni, bezdomni, głodni, pozbawieni nadziei na lepsze jutro, oto obraz ówczesnej Polonii. Na parafię spadały ciężkie ciosy co w pełni zrozumieć można jeżeli się zważy, że parafianie byli to wyłącznie niewykwalifikowani robotnicy, bez znajomości języka angielskiego, bez zasobów, częstokroć bez dachu nad głową. Umieli i chcieli pracować, nie umieli dać sobie rady, kiedy pracy zabrakło. Wrażliwy i współczujący ks. Dekowski załamał się na duchu i na ciele pod naporem fali nieszczęścia i zwątpienia swoich parafian. To też w marcu 1935 roku złożył swoją  rezygnację na ręce nowego Arcybiskupa James Charles McGuigan.

 

Ojcowie Oblaci

 

Pierwszym Oblatem w archidiecezji torontońskiej był Ojciec Stanisław Puchniak, który przybył 29 czerwca 1935 roku. W dwa tygodnie pózniej dołączył  Ojciec Tomasz Schnerch, dawniejszy prowincjał misjonarzy oblatów niemiecko-polskiej prowincji Matki Boskiej. 18 sierpnia O. Schnerch wyjechał, a zastąpił go na stałe Ojciec Jan Bednarz. Jest rzeczą wielokrotnie sprawdzoną, że najlepszą drogą do poznania nowej parafii są częste wizytacje parafian. To czyni każdy proboszcz natychmiast po objęciu parafii. Same tylko ulice Richmond i Adelaide zabrały wiele tygodni, gdyż  mieszkało tam wiele setek Polaków.

Tylko nieliczni posiadali własne domy. Naród był biedny, żył ubogo. Domy były przepełnione. Swarliwość wybuchała o byle co. Proboszcz musiał być bardzo cierpliwy. Wyniki jednak wizytacji przewyższyły wszelkie oczekiwania. Od tego czasu, każdego roku, wizytacja parafian była podejmowana regularnie. Niektóre rodziny, zwłaszcza obarczone skomplikowanymi problemami, były odwiedzane częściej i tyle razy, aż te problemy zostały rozwiązane

Ojciec Bednarz pośwęcił się pracy apostolskiej zwłaszcza wśród odstępców a także wśród oziębłych i obojętnych. Był aniołem opiekuńczym chorych. Chorzy w Weston Sanatorium byli odwiedzani regularnie, a w każdy pierwszy piątek miesiąca otrzymywali Komunię św. Ojciec Bednarz zachował ten zwyczaj przez cały okres swego pobytu w parafli.

Ojcowie poszukiwali sposobów rozwiązania problemów, z którymi ustawicznie spotykali się w czasie wizytacji parafialnych. Byli zgodni w tym, że jedyna droga do prawdziwego pokoju w życiu parafian prowadzi przez Sakramenty św. Ojcowie spędzali długie godziny nad dyskutowaniem, a w pierwszym przemówieniu do swoich parafian powiedział proboszcz: "Jedyny barometr waszej Wiary - to konfesjonał i Komunia św." 

Adoracja Najśwętszego Sakramentu.

Ażeby wzmocnić kult Eucharystii, parafia uzyskała pozwolenie na adorację najświętszego Sakramentu każdej pierwszej niedzieli miesiąca od zakończenia sumy do wieczornego nabożeństwa. Udział parafian zorganizowano w sposób następujący:

bullet

dzieci przychodziły o godz.  2-giej po południu

bullet

niewiasty o godz.  3-ciej

bullet

mężczyźni o godz. 4-tej 

bullet

młodzież o godz. 5-tej

Jeden z Ojców asystował każdej grupie. Odmawiano różaniec i litanię do Serca Jezusowego i odczytano stosowną medytację.

Po tylu latach jest oczywiste, że te publiczne adoracje były najlepszym środkiem do wzniecenia pobożności i gorliwości do Mszy św. niedzielnej, a także bodźcem do częstej Komunii. św. Ten zwyczaj trwał od października 1935 do 1953 roku.

Towarzystwa Kościelne

Jesienią 1935 roku zostały zreorganizowane towarzystwa kościelne. Praca ta zabrała wiele czasu. Nie było rzeczą łatwą wpoić w członków, że celem stowarzyszeń kościelnych jest uświęcenie jednostek przez życie nadprzyrodzone, sakramentalne. Towarzystwo Różańcowe pierwsze zostało zreorganizowane. Członkinie, około 50 w owym czasie, odznaczały się duchem pobożności oraz współpracy i w ogóle były wzorem dla innych.  Inna, nieliczna grupa kobiet, które w Polsce należały do Trzeciego Zakonu św.Franciszka, poprosiły o opiekę duchową. Ta przkładna grupa uczyniła bardzo wiele dobrego w parafii.  Następnie przyszła kolej na Towarzystwo męskie Imienia Jezus. Każde Towarzystwo przystępowało raz w  miesiącu  do Komunii św., i większość członków nie zawodziła. Nieliczni mężczyźni, którzy od początku tworzyli Towarzysto Św. Wincentego a Paulo, zasługują na wielke uznanie za ich dzieła miłosierdzia.

W lipcu 1937 r., trzeci Ojciec został przydzielony do parafii. Był to Ojciec Piotr J. Klita.

Powierzono mu opiekę nad młodzieżą. To co uczyniono poprzednio w odniesieniu do dorosłych, ks. Klita  teraz  uczynił  dla  młodziezy.

Działalność religijno - narodowa

Do roku 1940 parafia nie była dostatecznie przystosowana technicznie do działalności katlicko - społecznnej i młodzieżowej z braku pomieszczenia. Sala przylegająca pod jednym dachem do kościoła, a oddzielona od niego solidnym murem z cegły, była typowo protestancką szkółką niedzielną, zaopatrzoną z jednego końca w amfiteatralny balkonik. Na wiosnę 1936 balkon został usunięty, przez co uzyskano gładką przestrzeń nadającą się na małe zebrania. Nie było to jednak wystarczające.

Zebrania dziecięce i działalność Organizacji Młodzieży Katolickiej stawały się coraz częstsze i bardziej owocne, rozrastała się Szkoła polska, brakowało pomieszczenia. Wówczas to zapadła uchwała przerobienia całej sali. Zerwano sufit i dach, założono na wysokości 22 stóp od podłogi nowe, stalowe belkowanie, na którym dobudowano trzy dodatkowe sale. Łacznie z pomieszczeniem balkonowym stanowiło to cztery klasy dla Szkoły polskiej. Nie brakło teraz miejsca ani dla klas katechizmu, ani na zebrania licznych organizacji przykościelnych. Umywalnie i szatnie przeniesiono do suteryny. Powiększona sala z oddzielnym wejściem od ulicy Wolseley liczyła obecnie 116 stóp długosci i 35 stóp szerokosci.

Przebudowana sala wraz z przyległościami została w pełni wykorzystana. Oto typowy plan zatrudnienia powszedniego popołudnia: od godz 4 do 6 - klasy języka polskiego prowadzone przez Siostry Felicjanki, od 6.30 do 8 - harcerze i harcerki, od  9 do 10.30 - siatkówka lub badminton dla juniorów i seniorów CYO.

Nabożeństwo do Matki Boskiej

Jest rzeczą oczywistą, że Oblaci zaszczyceni tytułem Maryi Niepokalanej,   rozpowszechniają kult i nabożeństwo do Matki Niebieskiej.  Naród polski jest tradycyjnie gorliwy w nabożeństwie do Maryi. Aktem państwowym o największej doniosłości  historycznej, ogłosił swoją Królową. W parafiach oblackich, świeta Maryjne zawsze są obchodzone specjalnie uroczyście. Nabożeństwa majowe i różańcowe, które  są odprawiane codziennie i zawsze cieszą się wielką frekwencją.

 

Siostry Felicjanki.

Dnia 12-go października 1937 roku przybyły do tutejszej parafii Siostry Felicjanki. Ich przybycie otwiera niewątpliwie jeden z najważniejszych rozdziałów historii tej i innych parafii w Ontario. Prowadzą dzienną ochronkę przy ulicy Richmond, uczą katechizmu dzieci ze szkół  publicznych, prowadzą klasy języka polskiego i przejawiają aktywność w dziedzinie pracy społecznej, a zwłaszcza wśród chorych.  Ich życie świątobliwe i pełne poświęcenia sprowadziło już po krótkim czasie nowe łaski i wydało obfite owoce.

Sztab powiększa się

O. Jan Sajewicz przybył  z Polski do parafii św. Stanisława w dniu 18 grudnia 1938 roku.  Wychowany w polskiej tradycji, dobry pisarz i kaznodzieja, pośwęcił się  specjalnie pracy wśród bardzo młodych.  Po odjeździe Ojca Bednarza przejmuje jego funkcje. Kiedy Armia Polska organizuje się w Owen Sound, pełni przy niej funkcję kapelana wojskowego. Jest ochotnikiem-kapelanem przy Polskich Siłach Zbrojnych. Opuszcza parafię w roku 1943, żegnany przez parafian słowami gorącej wdzięczności za jego trudy i poświęcenie, jak też życzeniami, aby Bóg wspomagał go i błogosławił w przyszłości.

Niespodziewany cios

Wczesną wiosną 1940 roku, Ojciec Jan Bednarz opuścił  parafię św. Stanisława dla pracy misyjnej w Manitobie. Pozostawił po sobie pamięć dobrego kapłana, rozumiejącego sprawy ludzkie i pomocnego w trudnościach. Zwłaszcza chorzy i zbłąkani utracili w nim przyjaciela, który zawsze dysponował czasem gdy chodziło o pociechę dla cierpiących i zapomnianych. 

W roku 1940 spotkał wszystkich Polaków w Toronto wielki cios. Dnia  4-go lipca zginął w tragicznym wypadku samochodowym ks. Władysław Gulczyński, proboszcz parafii Najśw. Maryi Panny w West Toronto. Była to strata niepowetowana dla społeczności polskiej. Zastapił  go O. Piotr J. Klita.

 

Rola Parafli narodowosciowych.

Ojcowie usiłowali usystematyzować pracę parafialną. Parafie narodowościowe musiały odgrywać ważną rolę w życiu swoich członków. Poza zaspokojeniem bowie potrzeb duchowych, nowi i starzy imigranci oczekiwali od parafii innego rodzaju opieki i pomocy, której nie mogli znikąd otrzymać z uwagi na nieznajomość języka.

Parafie musiały organizować życie społeczne, aby sprostać tym zadaniom. Ponadto, jeden z Ojców przez długie lata prowadził klasę języka angielskiego dla dorosłych, początkowo sam, a w miarę wzrostu liczby uczących się, przy pomocy kompetentnych osób świeckich. Następnie nauczanie przejeły Siostry Felicjanki, aż do czasu kiedy rząd utworzył szkoły wieczorne.

Credit Union

W końcowych latach trzydziestych, z uwagi na bezrobocie, zachęcano poszczególne rodziny do nabywania farm w Niagara Peninsula oraz działek ogrodniczych w Bradford. O potrzebne na spłaty pieniądze zwracały się zainteresowane rodziny częstokroć do Ojców w nadziei uzyskania lepszych warunków kredytu niż  z reguły krótkoterminowe hipoteki obciążające powyższe obiekty. Zapotrzebowanie wzrosło do takich rozmiarów, że stało się niepodobieństwem zaspokojenie wszytkich proszących. W roku 1944, Ojcowie przestudiowali problem kasy pożyczkowej. W lipcu 1945, rozpoczęto zwoływanie cotygodniowych zebrań, gdzie przy pomocy innych obeznanych juz ruchem Credit Union, wyjaśniano korzyści stąd płynące. Brzmiało to tak fantastycznie, że wielu zapatrywało się na to z niedowierzaniem. Znalazło się jednak 20-stu odważnych, którzy podpisali podanie o "charter" prowincjonalny. Wysiłki opłaciły się sowicie. W miarę rozwoju kasy okazano pomoc tysiącom rodzin.

Stypendia.

Spoglądając dalekowzrocznym okiem w przyszłość, Ojcowie zawsze byli gotowi ponieść wszelkie ciężary woli wychowania silnej katolickiej generacji. Zachęcano chłopców i dziewczęta do  wyższych katolickich studiów. Zdolniejsi, oraz ci, których środki materialne były ograniczone, uzyskiwali stypendia. Dzisiaj, dzięki tym wysiłkom, a zwłaszcza dzięki nieustającej opiece, przewodnictwu i zachęcie ze strony Ojca Smith'a, posiadamy prężny zespół młodzieży płci obojga, wyróżniający się tak w życiu zawodowym jak i społecznym i świadczący tym samym dodatnio o moralnym zdrowiu społeczności do której przynależy.

Wojna.

We wrześniu 1939 tragedia wojenna i najazd na Polskę spadły jak grom z jasnego nieba na nasze społeczeństwo w Kanadzie. Arcybiskup McGuigan skierował do Polaków słowa współczucia i zachęty do przetrwania. Została utworzona w parafii bardzo czynna jednostka Czerwonego Krzyża przy współpracy Sióstr Felicjanek. Działalność jej trwała przez całą wojnę, a i po wojnie nie ustała. Do głównej kwatery Czerwonego Krzyża przekazywano artykuły przeznaczone do rozdziału wśród najbiedniejszych i poszkodowanych. Ochotnicy do pracy w Czerwonym Krzyżu zgłaszali się masowo i coroczne wielkie zbiórki były terenowo znakomicie rozpracowane. Z drugiej strony parafianie byli hojni, a co za tym idzie wyniki materialne były pokaźne. Parafia zebrała tysiące dolarów przekazując je następnie do rozmaitych instytucji noszących pomoc ofiarom wojny. Parafia wspomagała też bezpośrednio Armię Polską oraz obozy uchodźców.

Najlepiej spełnił zadanie zespół seniorów i juniorów CYO. Członkowie CYO, zachęcani przez Ojca M. J. Smith'a, swego dyrektora, byli czynni na wielu polach działalności charytatywnej, nade wszystko zaś organizowali zebrania, na których urządzali zbórki na rzecz naszych chłopaków i dziewcząt, bądź służących w wojsku czy też związanych ze służbą wojskową, bądź też przebywających w obozach jenieckich. Dopiero po powrocie do domów, z tych ostanich, stało się oczywiste, jak wiele znaczyły owe dary przesyłane przez CYO. Świadomość, że nie są zapomniani była dla nich wszystkim.

Każdy otrzymywał karton papierosów miesięcznie oraz paczki na Boże Narodzenie i Wielkanoc. Były miesiące, kiedy Parafia wysyłała 180 paczek miesięcznie. Wartość ich przez okres wojny przekraczała $4,000.

Dnia 1-go grudnia 1946, Ojciec Piotr J. Klita został  mianowany Superiorem i Proboszczem parafii św. Stanisława.

 

Uchodźcy.

Duże osiągnięcia Parafii przypadają na lata powojenne, kiedy tysięczne rzesze imigrantów polskich zaczeły napływać do Kanady. Pod energicznym przewodnictwem O. Klity, parafianie przechodzili samych siebie w wysiłku lokowania przybywających rodzin. Polska społeczność przyjmowała je do swych domów i była im pomocna w miarę własnych możliwości. Kasa Credit Union była również do dyspozycji imigrantów. Dzięki silnej organizacji parafialnej, jak też dzięki sprzyjającym w owym okresie warunkom ekonomicznym Kanady, nowoprzybyli wkrótce stanęli na własnych nogach ku pożytkowi społeczności polskiej w Toronto.

O. KIita, po owocnym administrowaniu Parafią, został przeniesiony, w końcu 1952, do Oshawy. Na jego miejsce przybył z zachodniej Kanady Ojciec Stanisław Prokop. Zapoznał się on z osiągnięciami swej nowej, wielkiej Parafli i podjął w niej pracę z wielkim entuzjazmem. Poczynił wiele ulepszeń. Jako proboszcz polskej Parafii Matki w Archidiecezji, był bardzo pomocny w budowie kościoła Św. Kazimierza.

 

Kiedy we wrześniu 1958 r., Ojciec Prokop przyjąl probostwo Św. Jacka w Ottawie, na miejsce jego do Św. Stanisława przybył Ojciec Antoni Murawski. Weteran wojenny z chwalebną kartą przeszłości. O. Murawski tchnął nowego ducha polskości w życie parafialne.

 

 

Zakończenie.

To co pierwsi Ojcowie  Oblaci dokonali w Parafii  Św. Stanisława w trudzie i znoju, następcy ich kontynuują z niemniejszym zapałem i energią. Jest prawdą, że liczebność członków parafii zmieniała się w ciągu ostatnich lat, duch religijny jednak i tradycje katolickie pozostały niezmienione. Pierwsze lata parafii były latami trudów i próby, następne jednak przyniosły radość i pomyślności tak dla Ojców jak i parafian. Św. Stanisław stał się i jest  wielką szczęśliwą rodziną.

 

Mało mówiliśmy o materialnych osiągnięciach parafii. Aczkolwiek i te sprawy są ważne, schodzą one jednak na dalszy plan, gdyż stanowią jedynie środki wiodące do celu.   Zadaniem Kościoła jest kultywowanie życia duchowego ludzi, uświęcanie ich.   Kapłan jest duszpasterzem, a administratorem tylko o tyle, o ile jest to konieczne.  Duszpasterstwo jest to kapłańskie powołanie i odpowiedzialność, to też kapłani świadomi tego, usiłują wywiązać się zgodnie z sumieniem i najlepszą wolą.

 

Powolania.

Osiem (8) Sióstr Felicjanek.

Czterech Ojców Oblatów,  jeden ks. Franciszkanin, dwóch Diecezjalnych    

Z parafii wstąpiło do Zgromadzenia Sióstr Felicjanek dziewięć kandydatek.

Koniec części 1

horizontal rule